Terapia

18.04.18

Świnia z Koblenz

Moja prawniczka, przyznana przez sąd na 4 lata, opiekunka, już rok szuka dla mnie terapeuty i chuj. Nie ma. Ostatnio znalazła jakiegoś w Koblenz. Pojechałam. Tak się cieszyłam. Wchodzę do gabinetu a tu świnia w fartuchu i to jaka chamska. Pożegnałam pana. Lekarz medycyny, po specjalizacji psychoterapeutycznej. Ale nie! Nieporozumienie. Najpierw zapytał o leki. To mu podałam. Potem napomknęłam, że jestem transseksualna. Mało z krzesła świnia nie spadła. Stwierdził, że mi psychiatry potrzeba nie terapeuty. To mu mówię, że potrzebny mi ktoś kto pomógłby w życiu codziennym. Chociażby doradzając, jak mam reagować na konflikty w pracy. Po tym jak stwierdził, że moja „choroba” jest nieuleczalna jak „cukrzyca” wyszłam. Nie chciało się tłuściochowi. Może nie lubił trans albo Polaków. Pomyśleć, że trafia do niego ktoś z podobnym problemem. Kupa dziadostwa. „Mój przypadek” dla niego za ciężki. Nawet nie chciał słuchać.

16 maja zrobiłam termin u mojego psychiatry od depresji i zaburzeń snu. Świnia z Koblenz podsunęła mi pewną myśl. Skoro niewyleczalna choroba jak cukrzyca, to niech dadzą rentę. Mam też prawo o ubieganie się o terapeutę prywatnego. Kasa chorych jest zobowiązana do zapłacenia w przypadku kiedy pojawią się problemy ze znalezieniem refundowanego. Napisałam do mojej opiekunki, żeby podjęła się poszukiwań, gdyż nie chcę stracić pracy ze względu na częste zwolnienia lekarskie.

16.12.17

Dawno mnie tutaj nie bylo. Caly czerwiec spedzilam w senatorium w Bad Salzig. Dopasowali mi leki antydepresyjne. Takze teraz biore wenlafaksyne i najnizsza dawke kwetiapiny. Na sen dodatkowo 1/4 zolpidemu i 1/4 taworu. Przytylam od tego gowna. Ale dziala. Dzisiaj boli mnie glowa 🙁

19.02.17

We wtorek koncze terapie. Przerwalam ja na wlasne zyczenie. Dobijaja mnie dojazdy i czuje, ze dalej ta terapia nie ma sensu, tym bardziej, ze nie wypisza mi indykacji do terapii hormonalnej. Czeka mnie powrot do zycia sprzed roku. Przejde na styl unisex a kobieta bede w domu, wsrod rodziny, znajomych i kochankow.

08.02.17

Dzisiaj bardzo zle sie czulam. Niewyspana, psychicznie sterana. Ordynatorowi na wizycie powiedzialam, ze drecza mnie watpliwosci, czy rzeczywiscie dobra droge obralam. Skarzylam sie na strach przed przyszloscia, przed byciem tym kim jestem – soba. Przed wysmianiem na ulicy, krytyka, ze nie znajde pracy. W dalszym ciagu mam problemy z zasypianiem. Mecza mnie natretne mysli. Doktor zwiekszyl dawke pipamperonu o polowe. Musialam sie przespac w klinice godzine. Zdaje sie wszystko zmierza w kierunku transgenderyzmu, uniseksu. Kobieta bede dalej, chce brac hormony ale w domu. Caly swiat nie musi wiedziec. Ordynatorowi powiedzialam, ze to ja musze sie dopasowac do spoleczenstwa. Spoleczenstwo jest jeszcze zbyt stereotypowe. Zawsze jednak lepiej na niemieckiej prowincji niz w polskiej metropolii. To moje zdanie. Zobaczymy jak potoczy sie dalej.

07.02.17

12 dzien terapii. Nie powiem, jest lepiej. Nie placze. Pogodzilam sie z utrata Mohamada. Proboje zyc ze swiadomoscia, iz nigdy prawdziwa kobieta nie bede. Wszyscy odradzaja mi hormony. Jednak to kolejny krok ku operacji, za ktora placi kasa chorych. Bede musiala szukac pracy jako mezczyzna, nikt nie musi wiedziec co planuje. Problem mam ze znalezieniem odpowiedniego terapeuty, ktory dalej prowadzilby mnie po opuszczeniu kliniki.

Po jutrze odwiedza mnie moja prawna opiekunka, za ktora placi kasa chorych, a ktora przydzielil mi sad okregowy w Diez na wniosek psychiatry ze szpitala sw. Elzbiety w Lahnsteinie – prawniczka. Jej zadaniem jest pomoc mi w sprawach urzedowych, zdrowotnych, ubezpieczeniowych, zwiazanych z praca i mieszkaniem. Mieszkanie samo sie znalazlo, kolezanka z sasiedztwa wynajmuje. Byla u nas na kawie. Gadu, gadu i jest. Wlasny kat.

Moj psycholog z kliniki zadal mi zadanie domowe. Mam napisac list do siebie z dziecinstwa. Pracuje nad tym.

04.02.17

Jeszcze co najmniej 5 tygodni psychoterapii antydepresyjnej w Klinice Dziennej w Lahnsteinie. Po kilku dniach nowych lekarstw czuje sie lepiej. Psycholog i terapeuci po terapii wypisza mi Indykacje do podjecia terapii hormonalnej. Jak wypisza to wypisza. To bedzie znak, ze terapie powinnam przejsc. Jezeli nie wypisza to nie. Problem tkwi w dokumentach. Wszystkie sa na mezczyzne. Dowodu osobistego nikt mi w Niemczech nie zmieni. Jako kto mam szukac pracy? Jako mezczyzna czy juz kobieta? Musze szukac mieszkania. To wszystko mnie dobija. Spac nie moge. Cuda sie zdarzaja.

02.02.17

Dzisiaj pierwszy raz wzielam nowy lek. Z nog mnie zwalilo. Czulam sie jakby koza mnie wysrala. Doslownie. Wszystko mnie bolalo. Musialam sie polozyc. Lekarze powiedzieli, ze organizm musi sie przyzwyczaic. Strasznie mozolna i ciezka ta terapia. Dojazdy sa najgorsze.

01.02.17

Czwarty dzien Kliniki Dziennej w Lahnsteinie. Troche lepiej po wizycie u ordynatora. Poplakalam sobie, powiedzialam, ze codziennie placze zadajac sobie pytanie: dlaczego ja, taka piekna kobieta i musi miec cale zycie pod gorke. Ordynator zmienil mi lekarstwa antydepresyjne. Troche zganil za to, ze sama podjelam decyzje o odstawieniu olanzapiny. Podziekowalam mowiac, iz czuje sie bezpieczna w rekach tak wspanialych ludzi. Dlugo jeszcze slipalam. Lzy same plynely jak z kranku.

Boje sie przyszlosci. Albo bede soba i zostane bez pracy, albo bede miala prace ale nie bede kobieta. I kolo sie zamyka. Potworne obciazenie. Ciekawa jestem co psychiatrzy i psycholodzy ze mna zrobia. Ja cala na przod i nie cofne sie, bo to moja ostatnia szansa.

31.01.17

Wczoraj wrocilam z terapii totalnie zdolowana. Plakalam pol wieczora. Siostra mowi, ze powinnam zmienic antydepresanty. Dzisiaj pospalam dluzej i na terapie pojechalam pozniej, co jest dozwolone w przypadku problemow ze spaniem. Zaraz testy na zawartosc narkotykow i alkoholu. Scisle zabronione spozywanie czegokolwiek. Psychologowi powiedzialam, ze ta terapie traktuje bardzo powaznie. Z rana tez wylam. Najokropniejsze sa stale powracajace pytania: dlaczego ja, czym komu zawinilam, ze z jakichs zasranych praw natury zamiast piersi wyrosl mi penis? Ile razy jeszcze zostane porzucona albo wykorzystana?
Sama terapia to fasada, do ktorej dopasowuja steranych zyciem ludzi. Lekarstwa, woal dziwnych terapii. Pacjenci, z ktorymi przebywam traktuja swoj pobyt w klinice jako odskocznie od codziennosci. Dla mnie znaczy hormony i wypelzniecie z pierdolonej deprechy, w ktorej taplam sie cale moje zycie. I jeszcze ta chora milosc do Mohamada, co mnie totalnie dobila. Umieram z tesknoty i pragnienia byc kochana. Wszystkiego sie odechciewa. Psychologowi powiedzialam, ze nie mam juz sily. Calkiem sama nie jestem ale siostra i jej rodzina tez juz sa tym wszytkim obciazeni. Sens cierpienia. W dupie go mam! Koszmar ludzie!

27.01.17

Pierwszy dzien leczenia utraconej milosci zaliczony. Czulam sie bardzo spieta i otumaniona po nieprzespanej nocy. Od roku cierpie na zaburzenia zasypiania. Ogolnie czuje sie zle. Przysiadlam i obserwowalam reakcje wspolpacjentow. Niemiecki na wysokim poziomie. Tak tez m.in. traktuje ta terapie – pod katem nabywania kolejnych stopni wtajemniczenia. Samo przebywanie posrod zwyklych zjadaczy chleba, przede wszystkim wspoltowarzyszy niedoli jaka jest depresja, gdyz wszyscy wspolpacjenci maja z nia problemy, sprawialo, ze nie czulam sie tak bardzo sama. Przysiadlam i obserwowalam ich reakcje. Przyjecie bardzo cieple, potem dezorjentacja. Na rozmowie u psychologa prowadzacego poplakalam sie. Rozslimaczylam na dobre. Mohamad opuscil mnie w momencie, kiedy go najbardziej potrzebowalam i to strasznie boli. No tak, na spijanie smietanki wielu, do zycia nikogo. Nic go nie przekonalo do powalczenia o ta milosc. Probowalam wszystkiego.

Dzien pelen wydarzen. Pierwszy raz w Klinice Dziennej, otrzymalam z sadu list potwierdzajacy oficjalne przyznanie opiekuna sadowego. Praktycznie po roku rozpoczynam dopiero faktyczna przemiane plci. Wszystko co bylo wczesniej to poszukiwanie utraconego lub odebranego przez los czasu. Pierwsze randki, umawianie sie z chlopakami, rozczarowania, dziki sex. Nadrabianie w przyspieszonym tepie. I jak tutaj sie nie pogubic? Do tego wewnetrzne rozterki w zwiazku z przyszlym zyciem zawodowym, zmiana dokumentow, operacja. Najwazniejsze, ze nie jestem w tym wszystkim pozostawiona samej sobie, chociaz sie tak czuje. Okropnie obciazona.

26.01.17

Jutro rozpoczynam terapie w Klinice Dziennej w Lahnsteinie. 

„Leczenie utraconej milosci”

Przed wczoraj atak placzu, dzisiaj atak placzu. Rozpaczam po stracie Mohamada. Glupia bylam. A moze lepiej powiedziawszy – za duzo od niego oczekiwalam. Zakochalam sie i teraz mam. Nienawidze tego uczucia. A tak sie zapieralam. Dobrze niektore trans radza – nie zakochiwac sie, bo pozniej strasznie boli. Cale zycie tak mam. Zakocham sie, ktos to wykorzysta i zostawia w najwiekszej potrzebie. Pytam sie, to pech, czy cos zle ja robie? Od panow pragnacych uciech nie moge sie opedzic. Obiekt westchnien i pozadania. A nikt z nich nie chce ujrzec czlowieka, jego uczuc i potrzeb. Siostra mowi, ze tak ma kazda kobieta. Tylko jej dobrze mowic, bo na brak odwzajemnionej milosci narzekac nie moze. I nigdy z tym problemow nie miala. A tacy bylismy z Mohamadem szczesliwi. Myslalam, ze to bedzie trwalo dluzej. Naiwna. W momencie gdy poprosilam o decyzje z jego strony dotyczaca naszej milosci, tzn. poprosilam go o okreslenie sie, czy mnie kocha, czy mam czekac, az mi powie koniec, bo to nie dawalo mi spokoju, porzucil mnie. I to w bardzo krytycznym momencie mojego zycia. Straszne uczucie. To mnie juz calkiem dobilo. Tego bloga zakladalam bedac najszczesliwsza kobieta na swiecie. Teraz wrak czlowieka. Pocieszam sie terapia. Daj Boze wiecej radosci. Jeszcze z nim walcze o ta milosc. Probuje przekonywac zeby jej nie zabijal. Wiem, ze tez byl szczesliwy. Skrzywdzilam go i siebie, bo poszlam na ten chory uklad. Teraz mam co chcialam. A to wszystko z pragnienia milosci i niczego wiecej.

Jak mam napalencom w takim stanie odpisywac? Jak mam sie z kims spotykac, z kims korespondowac jak zyc mi sie nie chce? Dzisiaj spotkalam sie ze starsza kolezanka. Resa pochodzi z Chorwacji. Poznalam ja w Szpitalu w Lahnsteinie. Zaprosila mnie do domu na kawe i obiad. Powiedziala, ze potrzebuje czasu aby sie z niego, tzn z Mohamada „wyleczyc”. Wszyscy mnie ostrzegali. Nikomu nie chcialam wierzyc. O czym oni gadaja – myslalam. Dobijajace to wszystko. Licze na pomoc Kliniki. Leczenie utraconej milosci. A moze lepiej – leczenie chorej milosci? Tylko dzisiaj moglam miec kilku chlopakow. Ale co z tego? Pozostaje rodzina i tabletki. Alkohol i dragi nie pomoga.

18.01.17

I tak zostalam przyjeta do kliniki dziennej. Obiecano mi odzyskac radosc zycia. Boje sie.

18.01.17

Dzisiaj mialam termin z psychologiem i terapeutka w PIA w Lahnsteinie. Przyjeto mnie na 6-tygodniowa terapie i obiecano przywrocic radosc zycia. Hmmmm…. Musze przyznac, ze zakochalam sie w mlodziutkim psychologu. Boze jaki slodki!!! Zapytal mnie co mnie trzyma przy zyciu, musialam sie chwilke zastanowic… odpowiedzialam – nadzieja. Jak mam dac rady bez zadnych przyjemnosci dopalajacych? Z drinka lub dwoch nie zrezygnuje, szczegolnie na weekend!

17.01.17

Wczoraj mialam termin w PIA w Lahnsteinie. Doktor skierowal mnie do tzw. kliniki dziennej (spisz w domu a w dzien terapie) z dwoma diagnozami F64.0 i F33.3. Jutro mam rozmowe z terapeta, ktory prowadzi grupe. Wyzwanie cholerne ale chce pozbyc sie dziadowskiej deprechy i uzyskac Indykacje do terapii hormonalnej.

07.01.17

Szpital Sw. Elzbiety w Lahnsteinie, do ktorego trafilam potwierdzil diagnozy wystawione mi przez Verhaltenstherapie-Ambulanz Uniwersytetu Goethego z Frankfurtu. Pierwsza to F64.0 – czyli Transseksualnosc. Druga natomiast – F33.3, okrutnie nieprzyjemne zaburzenie psychiczne fachowo nazywane „Zaburzeniem depresyjnym nawracajcym, obecnie epizod depresji ciezkiej z objawami psychotycznymi”. Cos okropnego. Totalne przygnebienie z poczuciem winy i niskiej samooceny. Nic nie cieszy, nie widzi sie sensu niczego, brak jakiejkolwiek radosci. Przy tym zaburzenia snu, aktywnosci seksualnej, brak apetytu, zaburzenia kontaktow spolecznych. Najdrobniejsza czynnosc, np. poodkurzanie albo poscielenie lozka sprawia klopoty. Co dopiero wyjscie do sklepu, czy ugotowanie sobie posilku.

Lekarze przepisali Citalopram i Olanzapine. Citalopram polecam. Olanzapina to straszne dziadostwo, przytylam 3 kg. Odstawilam cholerstwo. 

14.10.16

Epikryza

Moja terapeutka napisala, ze na podany adres wyslana zostanie Epikryza. Na koniec pozyczyla wszystkiego najlepszego na przyszlosc. Juz sie boje! Nic innego jak „przeswietlenie duszy”. Zrobili „rentgena”. Wsciekli bo tylko 13 godzin. Mialo byc 45. Co ja zrobie, ze mam daleko do Frankfurtu a Mrowisko [czytaj „Tajemniczy Karton” w zakladce „Niemcy”] mnie nie chcialo? Musialam sie wyprowadzic. Strachu nie umiem grac. To na pewno widzieli. Jak od niej wychodzilam to powiedzialam do kamer – zobaczcie co robi z ludzmi Mrowisko i ze boje sie w Niemczech isc do pracy. Odpisalam jej tak: „Zycze Pani duzo radosci i sukcesow. Wybrala Pani zawod wspanialy ale bardzo ciezki”. Jak chcialam do psychiatryka to mnie do domu wygonili! Niech wypisuja co chca, mam wyjebane! Nie mam juz sily! Ja sie musze prosic o wlasne pieniadze, cycki i walczyc z wiatrakami! To samo mialam w Polsce!

08.10.16

Wybralam sie do mojej kasy chorych, poprosilam aby zanotowali moja natychmiastowa rezygnacje z Verhaltenstherapie, gdyz mi nie pomaga oraz zapytalam, czy znaja jakiegos seksuologa, z ktorym byc moze wspolpracuja. W 34-tysiecznym miescie, w ktorej miesci sie oddzial AOK nikt z pracownikow nie orientowal sie kim jest seksuolog. Pan byl na tyle mily i poinformowal mnie, ze damy z AOK sa obrazone i jak moglam napisac, zeby sie posiespieszyly, bo 6 dni czekalam na pieniadze. O tym wiedzial. Fakt, jedna pracuje tam bardzo dobrze i pomogla mi. Ale tylko jej zabraklo i juz nikt nie wiedzial co robic. Napisalam do niej, zeby nie czula sie urazona moim mailem. Ze nie kierowalam go do niej. Cieszyla sie 😉

Do kierownictwa Verhaltenstherapie-Ambulanz we Frankfurcie oraz mojej terapeutki napisalam tak:

Verhaltenstherapie-Ambulanz
Goethe-Universität Frankfurt am Main
Kundigung der Verhaltenstherapie Ambulanz bei Frau… in Frankfurt
Hiermit kundige ich mein Vertrag mit Ihnen. Ich brauche keine fritzi-pitzi. Ich will auch kein Versuchskaninchen mehr sein.
Mit freundlichen Grüßen
……
Verhaltenstherapie-Ambulanz Frankfurt
Ich habe von 19.04.16 bis 04.10.16 insgesamt 13 Stunden mit Frau… verbracht.
Hunderte, sehr intime Fragen zu Hause beantwortet. Ich befinde mich in finaziellen Schwierigkeiten.
Trotzdem bis heute hatte ich für Fahrkosten nach und in Frankfurt wegen Therapie ca. 400 Euro bezahlt. Wer gibt mir das Geld zürück?
Ich habe AOK informiert, dass ich auf diese Therapie verzichtet habe.
Ich verlange von Ihnen den ausführlichen Abschlußericht über alle Geschprächen die ich mit Frau… geführt hatte.
Berücksichtigen Sie in Ihrem Bericht folgende Fragen:
1. Wann genau und unter welchen Bedingungen hat mein coming-out als Frau stattgefunden?
2. Warum wollte ich die Therapie machen?
3. Wie hatte ich meine Aufgaben als Patientin während der Therapie erledigt?
4. Warum wollte ich mich mit meinem Arbeitsgeber treffen?
5. Warum habe ich auf Treffen mit meinem Team in der Arbeit verzichtet?
6. Was habe ich über meine Familien- und Beziehungsleben mit meinem Partner in Deutschland erzählt?
7. Welche Ängste und Befürchtungen ich während der Therapie hatte?
8. Über welche körperlichen und psychischen Beschwerden habe ich der Therapeutin berichtet?
9. Warum und in welchen psychischen Zustand habe ich auf diese Therapie verzichtet?
Oder darf ich nicht den Abschlußbericht von Ihnen verlangen? Wenn ich darf, senden Sie bitte den Abschlußericht an oben genannte Adresse.
Mit freundlichen Grüßen
Paula
W sumie chodzi o to, ze po pierwsze terapeutka nie moze mi czy siak, czy tak wystawic Indikation bo nie ma jeszcze akredytacji. Musi jednakze i powinna wspolpracowac z moim lekarzem prowadzacym. Poinformowalam ja, ze mam problemy finansowe, moja sprawa trafila do minsterstwa i musze oszczedzac na ewentualne koszty sadowe, ze koszt ode mnie do Frankfurtu dwa razy w miesiacu to ok. 100 Euro i nie wiem czy bede mogla przyjechac dwa razy w miesiacu. Ona do mnie, ze sie zastanowi czy do mojego lekarza napisze bo ona mnie prawie nie zna. Nosz kurwa myslalam, ze ja tam rozniose! Po setkach intymnych pytan i testow w domu, 13 godzinach rozmow, 400 Euro na dojazdy ona stwierdza, ze ona sie zastanowi! Wstalam, podziekowalam i wyszlam. Ta tez mi bedzie laske robila, czy chcieli mnie naciagnac na wiecej godzin? Napisalam natychmiastowa rezygnacje z tej terapii i zazadalam pisemnie sprawozdania z jej dotychczasowego przebiegu. Stwierdzilam, iz nie mam czasu na bzdury i mam dosyc byc kroliczkiem doswiadczalnym. Maja mi napisac sprawozdanie koncowe wedlug pytan:
1. Kiedy dokladnie i w jakich okolicznosciach nastapil moj coming-out jako kobiety?
2. Dlaczego poddalam sie terapii?
3. Jak wypelnialam zalecane mi zadania podczas terapii?
4. Dlaczego chcialam spotkania z moim pracodawca?
5. Dlaczego zrezygnowalam ze spotkania z moimi bylymi kolegami i kolezankami w pracy?
6. Co opwiadalam o moim zyciu rodzinnym i partnerskim w Niemczech?
7. Czego sie lekalam i obawialam podczas terapii?
8. O jakich dolegliwosciach psychicznych i fizycznych informowalam?
9. Dlaczego i w jakim stanie psychicznym zrezygnowalam z terapii?
Na koniec dodalam, ze jezeli mam prawo do tego sprawozdania, to niech mi je wysla na podany wyzej adres.

05.10.16

Okazuje sie, iz swiadectwo pracy jest dla mnie 😉 Nie beda robic problemow w Urzedzie Pracy! Juhu! Smutna wiadomosc jest taka, ze mam zgode Kliniki Uniwersyteckiej na rozpoczecie terapii a nie mam specjalisty, ktory wypisze mi „Indikation”. Do Frankfurtu na terapie jezdzilam na darmo! Wkurwiajace! Musze szukac seksuologa i cholera wie, ile to jeszcze potrwa. Damy z AOK napuszone i obrazone. Bo wazylam sie powiedziec, zeby sie pospieszyly. Spadac! Teraz psychiatra neurolog, u ktorego jestem musi wypisac mi skierowanie do seksuologa, bo cyt. „on sie na tym nie zna”. No szlag moze czlowieka trafic. Ale czekalam tyle, to jeszcze poczekam.

04.10.16

Trzasnelam drzwiami w „Verhaltenstherapie Ambulanz” we Frankfurcie. Ponizej opowiadalam, ze skierowal mnie na nia moj byly terapeta z Frankfurtu. Wkurzyl mnie i zrezygnowalam z niego. Nie byl na bierzaco z tym co u mnie sie dzieje, bo jak to tlumaczyl, nie ma dla mnie czasu, bo ma setki pacjentow. Dlatego skierowal mnie do terapeuty na czestsze wizyty i glebsza analize. Cieszylam sie, ze mnie tam przyjeli po czterech miesiacach czekania w kolejce. A pani terapeutka ociagala sie z wypisaniem sprawozdania do mojego lekarza. I nie wiedzial co sie u mnie dzieje, czy robie terapie, czy nie. Poza tym przeprowadzilam sie i postanowilam znalezc lekarza na miejscu. To on skierowal mnie na terapie hormonalna. Kiedy okazalo sie, ze jestem zdrowa fizycznie i moge przystopic do przyjmowania hormonow, moj obecny lekarz (takze psychiatra i neurolog) stwierdzil, zebym szukala seksuologa, bo on sie na tym nie zna. To po jaka cholere kierowal mnie na hormony – to po pierwsze, po drugie nie chce mu sie wypisywac papierow. Kazal mi napisac do siebie sprawozdanie od terapeutki z „Verhaltenstherapie”. Dzisiaj opowiadam jej o tym, a ona do mnie – ze ona mnie nie zna i musi sie zastanowic, czy napisze do mojego lekarza. Po 13 godzinach, setkach bardzo intymnych pytan ze wszystkich sfer zycia – ona mnie nie zna! Wscieklam sie!!!! Podziekowalam pani. Jutro jade do Kasy Chorych i zglosze natychmiastowa rezygnacje z tej terapii. Oni maja pomagac, a nie dobijac. Od poczatku byla mowa, ze ma sie mna opiekowac podczas terapii hormonalnej, bo to bardzo wazne. Na poczatku cieszysz sie, bo w koncu cos sie dzieje, a potem przychodzi „buka”, tj. ciezka depresja. Na pewno nie u wszystkich, ale u mnie to bardzo mozliwe. I dzisiaj – „zong”. Napisalam do niej, ze rezygnuje z tej pseudoterapii. Nie bede wiecej „kroliczkiem doswiadczalnym”. Nie ze mna te numery. Acha, zawioze bilety za dojazdy na terapie i zapytam, kto mi teraz za to zwroci. A „Verhaltenstherapie Ambulanz” powinno zwrocic Kasie Chorych pieniadze, bo mi nie pomogli, tylko jeszcze pognebili. A moze nic nie powiem?

23.09.16

Dzisiaj swietuje jeden z najwazniejszych wydarzen w moim zyciu! Po badaniach krwi w Klinice Uniwersyteckiej we Frankfurcie nad Menem dostalam pozytywna diagnoze od pani endokrynolog dr Niny Dauth. Nie ma fizycznych przeciwwskazan do rozpoczecia terapii hormonalnej! Teraz wszystko w rekach terapeutow. Po liscie od terapeutki z Frankfurtu, Herr Krausbeck powinien wypisac mi Indykation – niestety nie wiem jak to na jezyk polski przetlumaczyc. Cos w rodzaju rozbudowanego skierowania. Doktor powinien skierowac wedlug nastepujacych punktow:

1. Dane pacjentki; 2. Kwalifikacje terapeuty (psychiatra lub psychoterapeuta); 3. Poczatek terapii i dlugosc jej trwania; 4. Diagnoza – ICD 10: F64.0; 5. Relacja doktora, dlaczego z terapeutycznego punktu widzenia bedzie mnie wspieral; 6. Relacja doktora o moim podejsciu do terapii hormonalnej, krotko mowiac, czy realistycznie i zdrowo na umysle podchodze do sprawy.

Po tym jak terapeutka zda doktorowi relacje z wynikow terapii, dostane Indykation. Wtedy koniec z papieroskami, alkoholem. Sport i scisla dieta 😉 No i cycuszki!!!!! Aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!

09.09.16

W poniedzialek bylam u doktora Grossa w Limburgu. Nieprzyjemny czlowiek. Mimo to wyrwalam skierowanie do Endokrinologikum na terapie hormonalna. Zero zrozumienia, no coz, wszedzie ludzie i taborety. We wtorek jade do Frankfurtu na spotkanie z kolejnym endokrynologiem. Zobaczymy co dalej.

W listopadzie jade do Monachium. Zarezerwowalam termin u Dr. Heitland’a, jednego z trzech najlepszych chirurgow plastycznych w Niemczech. Doktor polecany jest przez Trans-Ident we Frankfurcie. Jak nie terapia hormonalna to moze plastyczna. Najlepiej to i to, nie prawda?

06.09.16

Dzisiaj okolo poludnia zadzwonila do mnie pani doktor endokrynologii z Kliniki Uniwersyteckiej z Frankfurtu Dauth z pytaniami dotyczacymi moich atakow migreny. Hormon, ktory mam przyjmowac to estradiol. Moze on powodowac czestsze bole migrenowe glowy. Jestem ciekawa wynikow badan krwi i tego co powie moj nowy lekarz.

30.08.16

Indikation – a co to takiego? W piatek dowiedzialam sie we frankfurckiej Klinice Uniwersyteckiej u pani doktor endokrynologii Dauth, specjalistki od terapii hormonalnej osob transseksualnych, iz po badaniu krwi i wykluczeniu fizycznych przeciwskazan zostanie wyslana diagnoza do doktora prowadzacego. Doktor po zapoznaniu sie z opinia endokrynologa, wypisuje tzw. Indikation, po polsku cos w rodzaju zalecenia. Musi potwierdzic moja gotowosc psychiczna do podjecia terapii. Ile to potrwa? Z doktorem spotykam sie 23.09. Mam nadzieje, ze do tej pory moje badania do niego juz dotra.

17.08.16

Verhaltenstherapie Ambulanz – ogolnie nie jest latwo dostac sie tutaj na terapie. Czy milam szczescie? Faktem jest, iz zdecdowalam sie na nia i mnie przyjeto w kwietniu tego roku. Terapia prowadzona jest przez studentow ostatniego roku psychologii Uniwersytetu Goethego we Frankfurcie specjalizujacych sie w terapii. Kazda, trwajaca co dwa tygodnie ok 2 godzin sesja jest nagrywana kamera. Studenci konsultuja sie co cztery sesje z grupa specjalistow, mentorow. Po jakims czasie poprosilam o fachowa diagnoze, gdyz moj doktor prowadzacy, ktory polecil mi ta terapie, postawil mi cztery rozne. Z czterech zrobila sie jedna. Pomagaja mi teraz wygramolic sie z trudnosci nabytych w Polsce przez wiele lat przesladowan, niezrozumienia, ponizania, wysmiewania, nieudanych zwiazkach z kobietami itd. Praktycznie myslalam juz, ze nic mnie w zyciu wiecej nie spotka, ze nigdy nie znajde mojej drugiej polowy, ze nie mam szans byc szczesliwa. We Frankfurcie bylam calkiem sama. W sumie poznalam trzech mezczyzn, z ktorymi probowalam poukladac sobie zycie. Niestety okazalo sie, ze bylam im potrzebna jedynie wtedy, kiedy czegos ode mnie potrzebowali. Nieswiadomie pozwalalam sie wykorzystywac. W pracy sama, w domu z partnerem ale tez sama. Psychiczne bagno. Dzieki Bogu mam jeszcze moja siostre i mame.

Obecnie musze przestac palic i uprawiac sport. Schudlam 10 kilogramow. Podczas terapii hormonalnej moge przytyc. Staram sie przestrzegac diety. 25 sierpnia odwiedzam innego dotora w zwiazku ze zmiana miejsca zamieszkania. Bede uzywala plastrow nikotynowych i zapewne farmakologii.

16.08.16

We wrzesniu mam termin w Endokrinologikum we Frankfurcie, w sprawie terapii hormonalnej. Potrzebne jest skierowanie. Na termin czekam juz trzeci miesiac. 26.08.16  mam termin w Klinice Uniwersyteckej we Frankfurcie. W tej samej sprawie. Klinika Uniwersytecka jest polecana przez transkobiety z Transident z siedziba w wymienionym miescie.

15.08.16

Moim pierwszym terapeuta we Frankfurcie, ktorego poznalam w marcu 2014 roku i ktory duzo mi pomogl byl i jeszcze jest pan Helmut Graulich, podwojny doktor w dziedzinie neurologii i psychiatrii. Przez zmyslna polityke w dziedzinie zatrudniania specjalistow z panstw czlonkowskich Unii Europejskiej, przez pewna instytucje chrzescijanska (prosze nie mylic z katolicka), mobbingu w miejscu pracy, nieuswiadomione zaburzenia na tle identyfikacji plciowej oraz chorobe owczesnego partnera, 17 miesiecy temu zdjagnozowano u mnie zaburzenia adaptacyjne oraz depresje.

Po kilkumiesiecznym zwolnieniu lekarskim doktor zarzadal mojego powrotu do pracy. Nie moglam powrocic do tej samej placowki, bylam tam przesladowana przez niemieckie i polskie kolezanki nawet z 30 letnim starzem pedagogicznym. W pewnym momencie okazalo sie, ze nie mam gdzie mieszkac, a zalezalo mi przeciez na pracy (sprobuje opisac dokladniej ta historie w zakladce „Wspomnienia” albo „Niemcy”). Wowczas napisalam list do pani doktor teologii i buddyzmu, glownej szefowej wspominanej instytucji koscielnej we Frankfurcie. To byl wrzesien albo pazdziernik ubieglego roku. Wtedy tez ujawnilam swoja orientacje (coming out), gdyz doktor przypuszczal, iz bylam mobbingowana ze wzgledu na orientacje seksualna. Zapewniono mnie wowczas, ze nikt nie ma z tym zadnych problemow.

Tak trafilam do nastepnej placowki tej samej instytucji. Po roku ponownie zaczely sie problemy z depresja, nieporozumieniami w miejscu pracy, niepowodzeniami w zwiazkach . W grudniu 2015 trafilam ponownie do mojego terapeuty. Po prostu nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Doktor postawil diagnoze – zaburzenia identyfikacji i depresja. Poprosilam o skierowanie do szpitala. Doktor odradzal. Mimo to chcialam sie upewnic, czy psychicznie jestem zdrowa. Okazalo sie, ze tak. Ze psychicznie wszystko w porzadku. Doktor stwierdzil, iz potrzebuje intensywnej terapii psychologicznej. Terapii wspierajacej, ktorej on ze wzgledu na liczbe pacjentow nie mogl mi zaproponowac. Tak trafilam w kwietniu 2016 roku do Kliniki Uniwersyteckiej na tzw. Verhaltenstherapie do mlodej terapetki. Nie znalazlam do tej pory odpowiednika tej terapii w jezyku polskim. Po setkach pytan i testow, rozpoczelam nauke bycia kobieta. Nauke prawidlowych reakcji, akceptacji samej siebie, przezwyciezania fobii i lekow, wyznaczania celow i dazenia do nich. Za wszystko placi Kasa Chorych. Troche jednak kosztuja bilety na podroz do Frankfurtu i z powrotem, ale tu nie chodzi o zadne pieniadze swiata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *