Wspomnienia

17.02.18

Żebyś tylko był kobietą

Lata 90te. Mieścina na Dolnym Śląsku. Renomowana szkoła średnia i internat. 16 lat. We wrześniu kolejnego roku szkoły zakwaterowano w naszym pokoju, w którym mieszkałam ze znanym dzisiaj w Polsce homoseksualnym radiowcem – Adama. Miłość od pierwszego wejrzenia. Oczywiście tylko mojego. Sportowiec, koszykarz najlepszy w szkole. Dzisiaj dzieciaty, żonaty. Żeglarz. Boże! Czego ja nie robiłam żeby tylko go zdobyć. Aż w końcu nie wytrzymał i mnie uderzył tak mocno, że straciłam na chwilę przytomność. Dwa tygodnie spędziłam w domu na chorobowym posiniaczona ze złamanym nosem. Skądś dorwałam adapter i winylową płytę z 5 symfonią Bethovena. Kiedy wróciłam do szkoły Adam stał się trochę inny. Może miał wyrzuty sumienia? W każdym razie niedługo potem pozwolił mi się do siebie zbliżyć. Tak zostaliśmy kochankami. Pięć długich lat niestety tylko potajemnego, nocnego seksu. Za dnia – „koledzy”. Stale powtarzał, żebyś tylko był kobieta. Jak ja go kochałam! Byłam zazdrosna. W końcu dojrzewał i chciał mieć dziewczynę jak inni. Po kilku latach, kiedy dowiedziałam się, że z jedną chodzi nie chciałam więcej żyć. Postanowiłam popełnić samobójstwo. W aptece kupiłam kilka opakowań doksycykliny. Jeszcze wtedy myślałam, że wszystkie tabletki powodują śmierć. Połknęłam 60 pigułek. Nie przeczytałam ulotki. Skutkami ubocznymi tego antybiotyku są wymioty. Myślałam że zwymiotuję jelita i żołądek. Tak, dzisiaj to śmieszne. Nagle uświadomiłam sobie, że nie umrę. Wzięłam żyletkę i próbowałam podciąć sobie żyły. Strasznie bolało. Nie dałam rady pokroić się głęboko. Blizny noszę jednak do dzisiaj. Trafiłam do szpitala. Kolega znalazł mnie w pokoju zakrwawiona. Tak oto około 19 roku życia po raz pierwszy znalazłam się w szpitalu. Zrobili płukankę żołądka. Podesłali jakąś panią psychiatrę. Zbagatelizowała problem. Po maturze odwiedził mnie raz albo dwa w moim domu. Wiele lat leczyłam się z tej miłości, chociaż nigdy nawet mnie nie pocałował.

03.02.18

Wszystkowiedząca wiedźma Ple-Ple

W tym przypadku wiedźma „google”. W swoim życiu żylam pod wspólnym dachem z jednym psychopatą. Może z kilkoma spałam. Wydaje się, iż współczynnik spotkania na swojej drodze osobnika dotkniętego tym zaburzeniem jest dość duży. Moja kuzynka poznała pewnego Syryjczyka. Przystojny facet. Ale beret poryty. Z tego co wywnioskowałyśmy stała się jego ofiarą. Oto co wiedźma google w takich przypadkach radzi. Polecam artykuł Pani Kamili Korcz pt. „Psychopata – cechy, związek, kobiety, wyjscie z toksycznego związku”. Pierwsze co poradzę uciekać. Gorzej, jeżeli nie ma gdzie.

Po przyjeździe do Frankfurtu w 2013 roku, zaraz zajęłam się poszukiwaniem faceta, jeszcze wówczas jako „bi pasywny”, gdyż za takiego nieświadomie się uważałam. 3 miesiące mieszkałam w hotelu dla różnego rodzaju przyjezdnych „robotników” w Bad Vilbel. Prawie kilometr miałam do Sbahnu pośród gołych pól i ogródków. Musiałam dojeżdżać około pół godziny do centrum gdzie pracowałam. Po tych miesiącach pracodawca „zatroszczył” się o mieszkanie dla mnie pół godziny piechotą od miejsca pracy. Jaki numer odwalili skurwysyny to już wcześniej pisałam. W każdym bądź razie nawet bezdomny nie chciałby tej nory, jeszcze za 500 Euro miesięcznie + 100 Euro prąd. Tłumaczyli, że to centrum Frankfurtu i tutaj wszystko jest drogie. 4 miesiące spałam na dmuchanym materacu, bez telewizora, mebli, kuchenki, naczyń, garnków. Po pewnym czasie z materaca zaczęło uchodzić powietrze. Musiałam kupić zwykły materac do spania bo na łóżko mnie nie było stać. Czułam się jak w potrzasku. Praca i po pracy ta nora. Kupiłam jakiś badziewny internet na USB. Wystarczało na troszeczkę. Nie miałam pojęcia gdzie się ogłosić. Znalazłam jakąś poronioną stronkę, pierwszą lepszą i opublikowałam ogłoszenie. Po paru dniach zameldowało się kilkoro facetów w tym Mark, z którym umówiłam się na Hauptwache na kawę. Wydawał mi się wystarczająco męski, robotnik budowlany, szarmancki. Pół Niemiec pół Amerykanin. Zaprosił mnie do siebie. Też nora, ale telewizor, Internet, meble. Po jakimś czasie znajomości poprosiłam go aby pomógł mi kupić materac do spania. Jak wnosiliśmy materac zaprosiłam go do siebie. Stal tam jak osłupiały. Boże! Gdzie ty mieszkasz! Już teraz cie rozumiem. W tej chwili masz się stad zabierać i zamieszkać u mnie. Pomogę ci powiedział. Długo się nie zastanawiając zamieszkałam z nim. Nie chciałam wiedzieć, że ma problemy z alkoholem. Po jakimś czasie okazało się także, iż choruje na schizofrenie paranoidalna. Wyremontował swoje mieszkanie po tym jak mu powiedziałam, że jest brudno. Odmalował ściany, odświeżył. Można było mieszkać. W tym czasie zaczęły się także moje problemy z żołądkiem oraz astmą. To wszystko na tle mobbingu, którego wówczas nie byłam jeszcze świadoma. Wylądowałam w szpitalu, stwierdzili wrzody żołądka. Nie powiem dbał o mnie i chciał być ze mną. Prowadził korespondencje z prawniczką mojego pracodawcy, który podał mnie do sądu, po tym jak się postawiłam, że nie zapłacę za tą norę ani centa więcej. Chlał dzień w dzień. Pewnego razu w nocy tak się najebał, że nie wiedział już co mówi. Postanowiłam wyjść z domu. Poszarpał mnie. Zaczęłam krzyczeć. Wyrwałam się jakoś. Północ. Stałam sama w zimną noc na dworcu Sbahna na Galuswarte i nie wiedziałam gdzie mam pójść. Bogu dzięki zaoszczędziłam kilka tysięcy Euro. Znalazłam jakiś hotel. Na drugi dzień zadzwoniłam do pracodawcy, że jestem chora. Wszystkie rzeczy były u Marka. Napisałam do niego. Kazał mi się pierdolić. Zagroziłam, że jeżeli mi nie odda moich rzeczy to wpadnę tam z policją. Zmiękł. Spakowałam się i pojechałam do siostry. W ciągu dwóch tygodni, Opatrzność, znalazłam prześliczne mieszkanko na 10 piętrze w wieżowcu. Poznałam Maćka. Gagatka, oszusta z Gdańska. Jeszcze wtedy byłam w nim zakochana. Po kilku miesiącach pogodziłam się z Markiem. Ale już nigdy nie byliśmy razem. Zaczął się okres Maćkowy. Spotkałam się po raz pierwszy z Królową. Wszystko jej opowiedziałam. Jak mnie chcieli zrobić z tym mieszkaniem, że podali mnie do sądu. Że nie mogę wrócić do byłego ośrodka, gdyż mój terapeuta kazał zmienić miejsce pracy. Mojego pierwszego psychiatrę – neurologa poznałam dzięki Markowi. Pomógł mi dając 3 miesiące zwolnienia z pracy diagnozując zaburzenia adaptacyjne, nieokreśloną reakcję na ciężki stres F43.9. Wystawił dokument dla mojej byłej szefowej głównej, w którym zaznaczył, iż tematami naszych rozmów były sytuacja mieszkaniowa i problemy w pracy. Przeniesiono mnie. Zaczęłam mieszkać jak człowiek i pracować spokojnie. Tak mi się niestety tylko wydawało.

17.01.18

Berło i klejnoty miłości

Oto co znalazłam w wikipedii zaraz na samym początku w google:

Kutas – w XVII–XVIII-wiecznej Polsce chwost (kutas, kwast, chwast – ozdoba szmuklerska postaci pędzla z nici lub sznureczków) na końcu sznura, przypinanego do pasa jako element dekoracyjny. Często stanowił dolne wykończenie co bogatszych szamerunków stosowanych w mundurach wojskowych i habitów. Także element ozdobny niektórych rodzajów czapek (np. szlafmycy) i zasłon. Jest to także określenie odnoszące się do współczesnych frędzli i pomponów”.

Świat mężczyzny to jego kutas właśnie i nie ma się co bzdryngolić. Im większy, tym lepszy. Facet z pięknym, foremnym, a co bardzo istotne twardym berłem jest pewniejszy siebie, bardziej zadowolonym z życia. Ważne są także jabłka miłości. Osobiście uwielbiam używać określeń – jaja lub klejnoty. Wikisłownik podaje pospolite tłumaczenie powiedzenia „mieć jaja”:

być twardymsilnymodważnymśmiałymwytrzymałym; posiadac cechy uwazane za typowo meskie„.

No właśnie. Typowo męskie. Stałam się trans czy już taka urodziłam? To pytanie zajmuje do dzisiaj naukowców, profesorów, lekarzy, filozofów, socjologów, psychologów, neurologów, genetyków. Mam ich wszystkich głęboko gdzieś. Faktem pozostaje cale życie w poczuciu odrzucenia, braku akceptacji, strachu, wyrzutach sumienia, wstydu, ograniczeniach, braku odwzajemnionej miłości.

Mówię teraz o sobie. Współcześnie jest już trochę inaczej. Więcej się na ten temat chociażby mówi. W okresie mojego dzieciństwa i młodości (lata 80 i 90te) byłam odszczepieńcem, dziwadłem, dewiantem – to kilka z bardziej delikatnych określeń, które na swój temat musiałam znosić. Sławny dzisiaj w Polsce kabarecista, z którym mieszkałam w pokoju w internacie nazwał mnie tez kiedyś kurwą.

W trakcie studiów uniwersyteckich, w Norwidzie w Zielonej Gorze, rozpoczęłam poszukiwania na własną rękę. Freud, Jung, opasłe tomy przeróżnistej psychologii. Typologie, emocje, płci mózgu. Kilka pozycji o męskości. Chciałam dowiedzieć się czym ona w ogóle jest. Wychowywałam się bez ojca, w środowisku samych kobiet. Mama wiedziała od początku, że coś ze mną „nie tak”. Nie akceptowała „tego”. Z resztą wszyscy wiedzieli albo się domyślali. Jestem z urodzenia bardzo kobieca. Chciałam zapomnieć! Wmawiałam sobie, ze mój „homoseksualizm” to szaleństwo młodości i dojrzewania. Z tęsknoty za prawdziwym tatą. W przedszkolu bawiłam się lalkami i identyfikowałam raczej z dziewczynkami. W trakcie przygotowań do komunii siadywałam w ławkach dla dziewczynek. Boże! Jak mi było ciężko siadać z chłopakami. Czy wszyscy moi rówieśnicy maja podobne doznania i odczucia – pytałam samej siebie.

I tak mama, Kościół i środowisko wcisnęli siłą w rolę „odpowiednią” dla płci biologicznej. Potajemnie jednak, poczynając od 13 roku życia kultywowałam gdzie popadnie moją prawdziwą naturę. Najczęściej z głodnymi przygód kolegami ze szkoły. Do matury zaliczyłam więcej chłopaków niż niejedna kobieta przez cale życie.

W wieku 18 lat wybrałam się z moim kuzynem i jego kochankiem do Berlina. Świeżo otworzyli granice. Były wakacje. Osobiście poznałam półświatek oraz kilkoro „dzieci z dworca Zoo”. Niepełnoletnich narkomanów i chłopięcych prostytutek. Poznałam także dwóch Niemców, z którymi jakiś czas mieszkałam. To nie było jednak to. Błądziłam.

Po tragicznym rozstaniu z Adamem i ukończeniu szkoły średniej wróciłam na wieś. Znalazłam pracę w tutejszym ośrodku dla dzieci. Jedynym sposobem na poznanie kogoś była pewna gazetka. W podnieceniu i wielkiej tajemnicy jeździłam kilkadziesiąt kilometrów do Zielonej Góry, żeby ją kupić w kiosku. Zapomniałam jak ona się nazywała. Odpowiedziałam na kilka ogłoszeń. Pewnego razu przyszedł list. Zadzwoniłam i umówiliśmy się. Przyjechał przystojniak w płaszczu. Młodziutki ksiądz. Kilka razy udało nam się spotkać. Właśnie znajdował się w wielkiej rozpaczy po aferze z wiejskim chłopakiem, o której poinformowany został biskup. P0jawił się jeszcze Waldek, ale i z tego nic nie wyszło.

Ze światem kutasów pożegnałam się w wieku 25 lat. Tak mi się przynajmniej zdawało. Stale coś czytałam i poszukiwałam. Nie było Internetu w pojęciu tak powszechnym jak obecnie. Do dzisiaj największe podniecenie osiągam oglądając filmy porno hetero – czyli cipka i piękny, dorodny Adonis z najprawdziwszym berłem oraz ciężkimi i twardymi klejnotami miłości.

Mój prawidłowy rozwój psychoseksualny został zgwałcony, zdeptany i zepchnięty do mrocznej podświadomości.

Podczas studiów podyplomowych, kilka miesięcy po rozstaniu z pierwszą moją kobietą, poznałam wykładowcę. Doktora seksuologii Uniwersytetu Poznańskiego (studenta Lwa Starowicza), któremu zwierzyłam się podczas kolokwium. Zaprosił mnie do siebie i zrobił loda. Uświadamiał, iż czynnikiem który mnie hamuje jest wiara katolicka.

Moje własne berło nazywam dwudzestocentymetrową łechtaczką. Lubie orgazm. Choć mężczyzn, którzy mnie do niego doprowadzili mogę policzyć na palcach. Mój psychiatra z Frankfurtu odradzał operacji stwierdzając, że już na zawsze pożegnam się z orgazmem. On pierwszy spostrzegł, iż raczej jestem transwestytką.

Zastanawiam się często dlaczego ja. Psychiatra ze szpitala zagadnął – „Nie tylko pani. Tysiące na całym świecie także”. Ale ja to ja, a nie tysiące! Gdyby nawet zmienili mi w Niemczech dokumenty i przeszłabym operacje zmiany płci, co mogłoby stać się liczę najprędzej za około 4 lat. Byłabym około pięćdziesiątki. Bez dobrego analityka sama tego nie rozwikłam. Najtrudniej jest pogodzić się z faktem, że w tym życiu nie będę miała męża i dzieci, zwykłej rodziny, a tak strasznie bym chciała.

14.01.18

Wspominałam, że do pierwszych siedmiu lat życia przekonana byłam, ze jestem dziewczynka. A może, płeć jeszcze wówczas nie odgrywała poważniejszej roli. Ze starsza kuzynka bawiłyśmy się w królewny. Ona była księciem. Przebierała mnie w stroje księżniczek i malowała. W pierwszej klasie szkoły podstawowej, na balu przebierańców, postanowiłam wystąpić jako „Śnieżynka”. Babcia uszyła mi sukienkę, mama kupiła wachlarz, o którym marzyłam, wymalowały mnie. Byłam przeszczęśliwa. Później wyśmiewano się ze mnie. W domu, rodzinie, szkole, kościele.

Około 13 roku życia, w gwieździstą noc, w stodole u sąsiada mojej babci uwiódł mnie Janek. O dwa lata starszy tutejszy łobuziaka. Potem już sama uwodziłam. W internacie mieszkałam w pokoju z Adamem. Robiliśmy to kilka długich lat. Ciężko leczyłam się z miłości do niego. Nawet próbowałam popełnić samobójstwo. Znalazłam się w szpitalu na intensywnej. Płukanie żołądka. Wywiad z psychiatrą. Opowiedziałam jej wszystko. Zostawili mnie na pastwę losu.

Drugi raz za cygankę przebrałam się chyba w siódmej klasie szkoły podstawowej. Kiedy rozpoczęłam szkołę średnią przebrałam się na dzień wiosny i z koleżankami pojechałyśmy na Zieloną Górę. Było zajebiście. Mama mnie zahamowała i środowisko społeczne, w tym religia katolicka.

Na komisji wojskowej powiedziałam wprost, że nie czuję się mężczyzną i nie chcę iść do wojska, gdyż się boje. Skierowali mnie do psychiatry. Psychiatra stwierdził, że ma kolegę w Warszawie, który zajmuje się takimi „przypadkami”. Do Warszawy miałam pół tysiąca kilometrów. Mogłam zapomnieć. Ale pewnego razu udałam się do psychiatry w Zielonej Górze. Kobieta. Miałam wtedy 18 lat. Kazała mi przyjść do siebie kiedy skończę 25 rok życia. A ha, najpierw miałam zdjąć majtki i jej pokazać. Zrobiłam to. Stwierdziła, że wszystko ok. Kiedy osiągnęłam ów wiek zakochałam się w dziewczynie, albo chciałam wierzyć, że kocham i przez około 10 lat nie miałam żadnych intymnych kontaktów z mężczyznami. Wyparłam prawdziwą naturę. Próbowałam wyprzeć. Od 22 roku życia zaczęłam eksperymentować z narkotykami. Przede wszystkim marysią. Były grzybki, spid, ekstaza.

Obecnie sporadycznie pociągnę parę machów marysi. W Sylwestra tego roku połknęłam znowu „Różową landrynkę”. Podsumowując. Nie polecam!

13.01.18

Rozliczenie „zboczeńca” z miłości.

Bo to z miłością jest tak. No kto mi odpowie jak? 15 sierpnia 2016 roku napisałam:

TransPolka Paula walczy z brakiem polskiej klawiatury oraz normalnego programu do pisania. Dzisiaj tez mija dokładnie trzy lata od mojego pobytu w Niemczech.

Dzisiaj szerzej opracuje zakładkę „Terapia”, gdyż to na niej buduje poczucie własnej godności i prawa do istnienia. Moja terapia oparta jest na światowej klasy najnowszych badaniach neurologiczno-psychologicznych, przede wszystkim Kliniki Uniwersyteckiej we Frankfurcie nad Menem”.

Powyżej mój pierwszy wpis, jeszcze na blogu: transpolska.onet.pl . 15 lutego upłynie półtora roku. Jako PaulaTV na fellow zarejestrowałam się w lipcu 2017 roku. Co się wydarzyło? Dlaczego nie jestem z Mohammadem? U niego w domu zakładałam tego bloga. Dlaczego zmieniłam usługodawcę i przeszłam na wordpressa.org? Czy to wszystko przez narkotyki, leki nasenne? A może przez byłego pracodawcę, który dopuszcza świadomie w swoim „kombinacie produkcji obywatela” do panoszenia się zarazy o mrożącej w żyłach, straszliwej nazwie – mobbing. I to instytucja kościelna (nie mylić z katolicką). Pewien biskup katolicki w państwie nad Odrą dopuszcza przecież chorych psychicznie lub nerwowo katechetów do pracy z dziećmi jawnie. Jedną panią poznałam osobiście. Rzucała dziećmi jak workami ziemniaków przy szkolnej ławce, rozrywając np. dziewczynce koszulkę. Średnia na świadectwie, w tym religia? Dlaczego wyjechałam z Polski? Dlaczego pracuje u tego samego pracodawcy, tym razem w „przedsiębiorstwie” pod egida Samego Chrystusa Pana o dumnej nazwie „Fundacji”? Według Niemieckiego Ubezpieczenia Rentowego jestem zdrowa, zdolna do pracy! Niemiecki Okręgowy Szpital Psychiatryczny deleguje na intensywną psychoterapię psychoanalityczną. Sąd Niemiecki przyznał też prawo do darmowego opiekuna, w tym przypadku prawniczki, na 4 lata, która do tej pory szuka terapeuty i znaleźć nie może. Czy terapia hormonalna po, czy może w trakcie terapii lekami antydepresyjnymi? Pani doktor (specjalistka w dziedzinie leczenia depresji) Kliniki Rehabilitacyjnej dla chorujących psychosomatycznie, po czterech z sześciotygodniowej kuracji, z całego serca radziła mi przejście transformacji  kompletnej.

Cale życie wierzyłam i wierzę, iż kierują nami Siły Wyższe. Jedni nazywają je Allahem inni Jezusem, inni Buddą, jeszcze niektórzy Jahwe. Osobiście wierzę, że Bóg jest Miłością. I jak teraz przykazanie „nie cudzołóż” pogodzić z seksualnością trans lub homo, czy w ogóle z seksualnością. Dla wielu, my – posiadający uszeregowanie F64.0, jesteśmy „chorzy”. Podpierają się właśnie 6 przykazaniem oraz przestarzałym kodem MKZ ICD. Chociaż uważam, że ten kod jako choroba powinien zostać, gdyż istnieje furtka, do bezpłatnej transformacji. Nie jestem osoba duchowną, żeby wyrzekać się swojej seksualności. Niech sobie każdy wierzy w co chce. Z Polski wyjechałam, gdyż nie było dla mnie pracy.

Nam, osobom transseksualnym, częściej towarzysza inne zaburzenia psychiczne. Nie dziwota. Pierdolnięcie ze strony rodziny, społeczeństwa, religii. Ciągłe zawody miłosne. Ciało, w którym przyszło nam żyć, bez możliwości wyboru. Jak w horrorze. Jesteś piękną kobietą lub męskim facetem, patrzysz w lustro a tutaj jakby z ciebie zakpiono. Jakby Bóg i Matka Natura stwarzając nas zaprzeczali swoim własnym prawom. To strasznie boli. Niektórzy z nas nie mogą znieść tego bólu i popełniają samobójstwo. W wielu państwach, szczególnie islamskich do tej pory zabija się nas i prześladuje. Mnie prześladowano zarówno w państwie katolickim, jak i zdawałoby się liberalnych Niemczech. Nawet na fellow, zdarzały się ironiczne komentarze, z silnym zabarwieniem nienawiści. I pomyśleć, że nawet pośród homoseksualistów jesteśmy najdelikatniej mówiąc – „dziwadłami”, „wybrykami natury”. Wyklętymi przez świat oraz Pana Boga.

Tak więc, co się wydarzyło przez te poltora roku od zalozenia mojego bloga? Po pierwsze, ciezko zachorowalam na depresje. Tak się cieszylam z milosci, która darzyl mnie mój syryjski Arabek. Tyle nadziei pokladalam w mojej Verhaltenstherapie we Frankfurcie. Niestety. Skurwysynstwo mojego pracodawcy oraz przelozonych i „kolezanek” w pracy, niekompetencja terapeutki, brak wiedzy ze strony nowego psychiatry, glupota oraz kolesiostwo ze strony prowincjonalnego odzialu kasy chorych, niedojrzalosc Mohammada. Brak wsparcia ze strony Stowarzyszenia Trans-Ident we Franfurcie oraz niemieckiego ministerstwa od tzw. integracji i kontroli pracy. Nagle zostalam sama. Dzeki Bogu była siostra.

Sploty losu, kolesiostwo oraz brak fachowej wiedzy niczym bydle na sped zagonili do szpitala psychiatrycznego. Boze jak ja tam przed komisja trojki lekarzy plakalam. Stracilam wszystko. Prace, mieszkanie, miłość mojego zycia, szanse na transformacje. Strasznie się balam. W desperacji, często by zagluszyc bol siegamy po alkohol i narkotyki. Mi już nic nie pomagalo. Lezalam w kuchni u siostry i wylam.

Po wyjsciu ze szpitala przed Swietami Bozego Narodzenia 2016 roku oczekiwalam na przyjecie do Kliniki Dziennej specjalizujacej się w depresji. 4 tygodnie jezdzilam. Odezwala się do mnie przyznana mi przez sad na wniosek szpitala, opiekunka prawna, której zadaniem jest czuwanie nad sprawami urzedowymi oraz zdrowotnymi. Przestalam się malowac. Jeszcze ubieralam damskie ciuchy na co dzien. Chyba miesiac czekalam na termin. W miedzyczasie siostra z kolezanka znalazly mi mieszkanie. Parę krokow od domu mojej siostry. Mój stan zdawaloby się polepszal. Odstawilam kompletnie marysie. Zmienili mi znowu leki. Okropnie się po nich czulam. Poprosilam o wczesniejsze wypuszczenie. Odmowili Indykacji. Ordynator stwierdzil, ze oni się tym nie zajmuja. Mój terapeuta podal 3 numery do specjalistow. Daleko ode mnie i gabinety prywatne.

Mój stan się pogarszal. Odstawilam antydepresanty. Napisali urzednicy z Ubezpieczenia Rentowego. Urzad pracy skierowal mnie na obowiazkowa, 6 tygodniowa kuracje. Kuracja miala trwac caly czerwiec do lipca. W pewnym momencie było ze mna już tak zle, ze dwa tygodnie przed wyjazdem do kliniki rano ubralam się i znowu pojechalam do szpitala. Ordynator wypisal nowe leki antydepresyjne. Chcialam zeby mnie zatrzymali na te dwa tygodnie. Ordynator stwierdzil, ze albo oddzial zamkniety, albo do domu. Wzielam recepte i wrocilam do domu. W pociagu, w ten sam dzien co wyjechalam do kliniki zadzwonil mój obecny pracodawca i zaproponowal wspolprace. Dzieki Bogu!

Wrocilam z kliniki i na drugi dzien zjawilam się jako „mezczyzna” na rozmowie kwalifikacyjnej. Od 15 sierpnia 2017 r. znowu pracuje. Stale biore antydepresanty. Od czasu do czasu zapale marysie. Fajnie mi się po niej pisze.

Mój status w Niemczech? Jak by nie było Polake bez uznanych kwalifikacji w dziedzinach nauczycielskiej i pedagogicznej. Ale po trzech latach doswiadczenia w tym samym „konsorcjum” ale w innym landzie i na innym oddziale. Najwazniejsze, ze nie z dziecmi bo już mam dosyć!

Przed Swietami Bozego Narodzenia 2017 roku zagladam na wczesniejszego bloga, a tam informacja z blog.onet.pl ze zymykaja, czy czyszcza serwery i wszystkie blogi na nich zapisane beda zlikwidowane 31.01.2018 r. No nie wkurwilibyscie się? Tyle pracy i pisania? To tak jakby chcieli ukrasc moj pamietnik. Wyobrazcie sobie, ze sama zrobilam go od nowa, już bez reklam na wordpressie. Wykupilam hosting i domene (teraz mniej więcej czaje co to jest). Nie znam mezczyzny, który nie lubilby pornografii. Poznalam jednakze kobiety, które tego nie lubia. Jako kobieta bardzo lubie i mowie o tym glosno. Tumblra odkrylam ze cztery lata temu we Frankfurcie.

Na czasie muszę robic termin z moja prawniczka. Niech poszuka mi terapeuty. Obojetnie czy specjalisty w dziedzinie transseksualizmu. Chodzi mi o psychoterapie psychoanalityczna. Jaja jak berety. Wspominalam, iz po pobycie na szesciotygodniowej terapii napisali mi w papierach, ze jestem zdrowa. Niech psychoanalityk jeszcze to stwierdzi. Czekam tez na przejscie terminu probnego u mojego pracodawcy, ktorym jest sam Pan Jezus. On najlepiej wie kim jestesmy i nikt nie ma prawa aby nas oceniac. Już slysze te posykiwania jadowitych gadow. Wara! Conajmniej jeszcze poltoraroku musze brac antydepresanty. Pozniej mozna zaczac odstawiac. Bardzo ostroznie zmniejszac dawki. To musi zrobic psychiatra oraz terapeuta.

______________________________________________________________

23.12.17

Cofnijmy sie ok 6-7 lat wstecz. Mieszkalam wtedy na wsi w Polsce. Studiowalam w Gorzowie niemiecki. Pracowalam jako nauczycielka u mojego kolegi, ktory byl dyrektorem szkoly. Oczywiscie jako „mezczyzna”. Poznlam wtedy Bogusia. Mieszkal parenascie kilometrow ode mnie. Mily, uprzejmy, grzeczny, no i oczywiscie sliczny. Nie mielismy sie gdzie spotykac. Mial klucze od swojego zakladu. Po cichaczu za kulisami zaplecza przezywalismy rozkoszne chwile we dwoje. Wtedy jeszcze myslalam, ze jestem bi pasywny, gdyz bylam w zwiazku z kobieta. Mamy kontakt do dzisiaj.

W sumie mialam dwie kobiety. Pierwsza poznalam majac 25 lat. Pracowalam i studiowalam wtedy w Zielonej Gorze. Rozstalismy sie po ok 5 latach. Druga poznalam nad morzem podczas jednego z obozow rehabilitacyjnych, organizowanych przez moja kolezanke. Mialam wtedy 31 lat. Tak wiec bardzo interesujace, gdyz przez prawie 10 do 11 lat nie mialam zadnego faceta. Myslam, ze moj homoseksualizm to epizod z okresu dojrzewania. Bogus byl moim pierwszym po prawie 11 latach spedzonych z kobietami. Jakie to wszystko dziwne i popieprzone.

16.12.17

Dzisiaj trafil mi sie jeszcze goracokrwisty Berber z Algierii. 30 lat. Przeslodki. Oumur. Cudny. 4 miesiace pisal. I w koncu znalazl sie czas.

16.12.17

Kiedy odkrylam na nowo swoja seksualnosc (31.12.2015 Limburg) pierwszym mezczyzna, z ktorym sie spotkalam jeszcze we Franfurcie Eckenheim byl Turek Eddy ok czterdziestki – po rozwodzie, corka, biznesmen podrozujacy po calym swiecie. Facet marzenie. Przystojny, elegancki, szarmancki. Boze! Jaka bylam wtedy zagubiona i zakompleksiona. Upijalam sie rumem z pepsi. Przyjechal do mnie. Byl zachwycony. Pierwszy raz odmowilam mu. Potem plakalam. W sumie spotkalismy sie jeszcze dwa razy. Bylo fantastycznie i namietnie. Pisal przet ten caly czas, kiedy wyprowadzilam sie 120 km od Frankfurtu. Przedwczoraj po prawie dwoch latach przyjechal do mnie. Bylo zajebiscie 😉

Wczoraj odwiedzil mnie Serdar. 28 letni Kurd. Poznalismy sie juz W Palatynacie. Bylam wtedy z miloscia mojego zycia Mohamedem. Serdar ma znaczne porazenie mozgowe. Ale chlopak jak Aniol. Zbudowany, brunet, z ptakiem tak pieknym jak na obrazkach. I zboczony, tak jak lubie. Uwielbiam go.

Stale wypisuje Miran – 30letni Libanczyk z kutasem olbrzyma. Moze trzy razy w zyciu takiego doznalam. Obrazony. Nazwal mnie kurewka. Sam zboczony jak malo kto. Marzy mu sie sex grupowy czego za bardzo nie lubie. Budowlaniec. Glupiutki. Ale warty grzechu. Cierpi na przedwczesny wytrysk. Takze przyjemnosc intensywna ale krotka. Zadufany w sobie. Szkoda.

Dzisiaj wpada na noc Thomas. Niemiec przed czterdziestka, elektryk. Nic specjalnego ale wystarczajaco meski i dlugodystansowiec. Tak jak kocham. Wystarczajaco obdarzony i pewniak tzn. gdy sie umawia zawsze jest.

26.10.17

Ten czas tak zapierdala. Czlowiek coraz starszy. Calkiem sfiksowalam na punkcie kutasow. Uwielbiam pieprzyc sie ostro od tylu. Im wiekszy tym lepszy 😉 Cale zycie tlumilam marzenia. Moglam tak wiele. Teraz tylko przyjemnosc, hedonizm do granic. Nie jestescie zboczencami. Kochajcie swoje marzenia seksualne i realizujcie je! Zyje sie tylko jeden raz i szkoda czasu na walke z samym soba. Proces akceptacji samego siebie bez pomocy innych trwa strasznie dlugo. Mozna siebie znienawidzic. Piszcie do mnie 🙂

21.07.17

Boze! Tyle miesiecy walki z choroba. Koszmar. Ale juz lepiej, o wiele lepiej. Od ponad roku mieszkam w malej wiosce. Przed paroma tygodniami wrocilam z pieciotygodniowej kuracji w Klinice Bad Salzig. Juz podczas terapii ambulacyjnej w Klinice dziennej w Lahnsteinie stwierdzilam, ze na codzien nie moge zyc jako kobieta. Wrocilam do domu. Bylam tydzien w Polsce, oczywiscie jako niby facet i wzielo mnie, tym razem strasznie. Odstawilam leki antydepresyjne, co wpieprzylo mnie w tak potworny dol, ze chcialam odebrac sobie zycie. pewnego dnia pojechalam do mojego psychiatry do kliniki. Przepisal nowe leki i zrobilo mi sie lepiej. W Bad Salzig tylko terapeuci i lekarze wiedzieli o tym, ze jestem kobieta. Nie malowalam sie i nie ubieralam jak kobieta. Bylam mezczyzna – hahahahaha. Tutaj tez doszlam do wniosku, ze na codzien, szczegolnie w pracy bede grala faceta – na tyle ile moge. Takze na fellow.pl powinnam zmienic nazwe mojego profilu na Transgend, co uczynilam na Planet. Stalam sie TV. Przebieram sie w domu, kiedy mam spotkanie albo wsrod rodziny, kiedy jedziemy na dyskoteke. Znalazlam tez prace, co mnie jeszcze bardziej podtrzymalo na duchu. Znalazlam kilku interesujcych mezczyzn, ktorym odpowiada moja seksualnosc. Mysle, ze w koncu bede znowu wiecej pisala.

Nigdy bym sie nie spodziewala, ze spotkam sie na tej wiosce z takim zainteresowaniem jako TV. Wiekszosc mezczyzn pisze oczekujac spotkan na sex. Znalazlam jednego interesujacego, z ktorym chyba cos sie wiecej urodzi 😉

11.10.16

Moj Aniol

Wczoraj mialam koszmar. Przyszedl do mnie jakis zly duch (dzin) i pukal w drzwi od pokoju. Chcialam krzyczec i nie moglam. Obudzil mnie Mohamad. Boze! Jak sie balam! Dobrze, ze byl kolo mnie. Moj Aniol. Poznalismy sie cztery miesiace temu na badoo. Przyjechal do mnie do Frankfurtu. Korespondowalismy najpierw kilka tygodni. Urzekl mnie swoja szczeroscia i charakterem. Musze stwierdzic takze, ze jest nieziemsko przystojny i ma piekne oczy. Ktos w koncu szczerze mnie kocha. Cudowne uczucie 😉

02.10.16

Oczywiscie, ze mialam wielu kochankow. Wynika to z istoty naszej seksualnosci, wychowania, rowniez epoki, w ktorej zyjemy. Najwiecej chyba w okresie dojrzewania. Prawdziwy dramat przezylam w szkole sredniej. Zakochalam sie bez pamieci w Adamie, ktory mieszkal ze mna w internacie. Wtedy wydarzyl sie straszny wypadek. Dwie homoseksualne dziewczyny najadly sie tabletek. Jedna z nich umarla w szpitalu. Tez probowalam odebrac sobie zycie. Zawsze to samo, wieczny wyrzut – gdybys tylko byla „prawdziwa” kobieta… Adam ma dzisiaj dwojke dzieci. Nie utrzymujemy kontaktu. Z tej milosci leczylam sie latami. Dzieki Bogu mieszkal daleko ode mnie.

Dwoch moich stalych kochankow z mlodosci juz nie zyje. Danielek zginal w wypadku samochodowym – mial 21 lat. Jak bywam w Polsce, odwiedzam jego grob. Krzysiu powiesil sie po tym jak zostawila go zona. Mieli dwojke dzieci. Jako mlody, studiujacy chlopak poznalam jednego ksiedza. Ale to nie trwalo dlugo. Pozniej dlugie lata pasmo samych niepowodzen albo chwilowych zauroczen.

Na trzecim roku studiow uniwersyteckich poznalam pierwsza kobiete mojego zycia. Chcialam sie dopasowac i byc facetem. Hahahahahaha…. W pierwszym momencie czulam sie jak homoseksualna dziewczyna, ktora probuje poronionego szczescia z mezczyzna hetero. Totalne rozsczepienie jazni.

Podczas studiow, na ktore musialam sobie w dwoch trzecich sama zarobic, zawsze znalazlam czas na literature fachowa. Oprocz opaslych tomow Zientary, Malinowskiego i dziesiatek innych naukowcow z dziedziny historii, historiozofii, historii kultury, polityki, gospodarki, wojen i tych wszystkich niezbednikow, godzinami przesiadywalam w Bibliotece Wojewodzkiej w Zielonej Gorze poszukujac odpowiedzi na pytanie – kim jestem i co ja tutaj „kurwa” robie?! Z dostepnych zbiorow wpadly mi w rece ksiazki Aronsona, dziadka Kepinskiego, pradziadkow Freuda i Junga, Moir i Jessela, Golemana, Witkacego, Kafki, Graya. Liznelam filozofii, religioznawstwa, nawet ezoteryki, Jogi i buddyzmu zen. Probowalam swoich sil w poezji i pisaniu opowiadan. Tak powstaly „Zlote Gory” – latami z dlugimi przerwami.

W wieku ok 20 lat wyjechalam do Szczecina w poszukiwaniu pracy. Zatrzymalam sie na 6 miesiecy w Zdrojach. Co piatek i sobote odwiedzalam Pub „To tu” i obowiazkowo jedna z tutejszych, oblednych wtedy dyskotek, zapomnialam jej nazwy. 🙁 Czasy Cheba Khaleda i Bregovica, „Don’t Cry For Me Argentina” Madonny. Cudnie bylo. Kocham Szczecin! Zakochalam sie wtedy w Slawku, ale go zostawilam i wrocilam do domu.

Najpierw myslalam, ze jestem chora. Poddalam sie autoterapii w spolecznosci „Odnowy w Duchu Swietym”. Cudownie sie czulam, nie powiem. Do dzisiaj gleboko wierze w moc uzdrawiajaca Pana Jezusa i Ducha Swietego oraz Matki Bozej. Nie trzeba jednak utracic zdrowego spojrzenia i ze wszystkim zgadzac! W zadnym przypadku. Osobiscie nie akceptuje ideii albo fikcji celibatu oraz chorej „symbiozy” albo niezdrowego „pasozytnictwa” w odniesieniu do wyznania i panstwa.

Takze najpierw wydawalo mi sie, ze jestem chora. Nadpobudliwa seksualnie, obsesyjna. Postanowilam walczyc. Zakochalam sie, a raczej zauroczylam w mlodszej o 7 lat dziewczynie. Mialam wtedy 25 lat. Bylismy ze soba moze piec wiosen. Ukonczylam uniwersytet potem zaczelam oligo. Na jednym z obozow dla dzieci niepelnosprawnych poznalam druga i ostatnia kobiete mojego zycia. Tym razem starsza o 4 lata z dzieckiem. Porazki. Nigdy sie nie ozenilam. No i dobrze.

Pod koniec drugiego zwiazku odkrylam fellow.pl. Myslalam, iz jestem biseksualnym aktywnym mezczyzna. Skoro mialam kobiety? Klapa! Nastepnie, skoro nie aktywny to pasywny. Troszke lepiej. W przekonaniu swojej pasywnej biseksualnosci wyjechalam do Niemiec. Tutaj na szczescie od 12 lat mieszkala juz moja siostra. Tak poznalam Niemca Marka amerykanskiego pochodzenia, ktory sporo mi pomogl. Dzieki niemu odkrylam PlanetRomeo. Pozniej spotkalam pewnego oszusta i naciagacza z Pomorza – Maciusia. Zameldowalam go nawet, taka bylam zakochana. Wtedy – „bylem”. I ten nieszczesny Anatol z Moldawii, nawet trzy meskie prostytutki, ktore pognalam po dwoch tygodniach. Sraczka wszystko!

I w koncu niezapomniany Sylwester 2015/16 w Limburgu z moja siostra i jej niemiecko-tureckim chlopakiem. Najwspanialsi kochankowie, ktorych spotkalam pochodzili z Turcji, Erytrei i dotknietej straszliwa wojna Syrii. Mowie o tym glosno! A wiec – wyznawcy Islamu… Obecny mezczyzna mojego zycia jest Muzulmaninem, w ogole pierwszym, ktory ma w „d” to co powiedza inni. Pokazujemy sie razem na miescie bez zmieszania i kompleksow. Ciesze sie kazda godzina. Patrze na niego jak spi. Nie dowierzam wlasnym oczom… Transa i muzulmanski uciekinier w Niemczech. Jestem szczesliwa. Dziekuje Panu Bogu!

25.09.16

Wiekszosc, albo polowa „indywiduow”, tj. „wystepujacych” takze na fellow.pl lub PlanetRomeo, nie wazne, czy w kapturach, czy z golymi tylkami, rozdziabaczonymi odbytami, wywalonymi genitaliami i z czym Mily Bog stworzyl – Panie zmiluj sie! – nawet nie pokwapi sie przeczytac kilku zdan, zamieszczonych w profilu. Istota ludzka nie zna granic. Widac to takze w sposobie nazywania profili, „awatarow” – MlodyHart, Chetny, Smakosz, JucznaKlacz, Suczka, Lachonik, Megapas, Dewota itp. Po kilku wymianach pochlebstw i uprzejmosci, tralalala… o ile w ogole owe nastapia (?), „indywidua” poprzez awatary najczesciej bez wizerunku twarzy (perfidniejsi uzywaja zdjec nieswoich i wpisuja falszywy wiek), prosza o zdjecia, raczej takie, jakie sami zamieszczaja. W takich przypadkach nie odpisuje wcale, lub gdy „indywiduum” posiada twarz, odpowiadam, ze nie rozwinelam sie jeszcze, az tak „daleko” (o ile poprosi o zdjecia delikatnie mowiac „nie na miejscu”). Ci co obiecuja, czaruja – albo nie przychodza na spotkania, albo, co dzialo sie w moim przypadku w wiekszosci przychodza w scisle wczesniej wytyczonym celu (zaspokojenie).

Obserwujac siebie i swoj rozwoj swiadomosci seksualnej, doswiadczenia zarowno te zle, jaki i dobre, wlasne reakcje oraz poznanych mezczyzn, to wszystko razem sklania mnie do zaakceptowania teorii Freuda w 100%! Kiedys nawet czytalam i to u kilku roznych autorow z dziedziny seksuologii, iz „dewiacje” w przewazajacej czesci, przypadaja w udziale wlasnie plci meskiej. Tylko rodzi sie pytanie, co to takiego – „dewiacja seksualna”, bo i dewiantem wlasnie w szkole wyzszej zostalam nazwana przez „pania z psychologii” (!), chyba po tym, jak poprosilam o zwolnienie mnie z tego przedmiotu z ocena bardzo dobra, gdyz juz bylam po psychologi na uniwerytecie i po dwoch i pol roku podyplomowej oligofrenopedagogiki. Poszlam na pierwszy i zarazem ostatni wyklad owej pani, zapytalam, czy jest raczej freudystka, czy preferuje psychologie analityczna Junga. Pani odpowiedziala mi, ze jest egzystencjalistka. Zostalam zwolniona z przepisem oceny z poprzedniego indeksu u doktora Uniwersytetu Poznanskiego. U drugiego doktora wymienionego uniwersytetu, pobierajacego nauki u prof. Lwa Starowicza, korzystajac z okazji porady na osobistym kolokwium, otrzymalam 4+ (rowniez po dwoch semestrach). A wiec kim jest ten „dewiant” pytam sie? Wedlug internetowego „Slownika PWN-Oxford”, to cyt: „Osoba przejawiajaca odchylenia od normy”. W tym momencie nasuwa sie pytanie o „normy”. „Norma” u wymienionej pani psycholog praktykujacej i nauczajacej studentow w Gorzowie Wlkp. mialo byc postepowanie wedlug jej wyobrazenia osoby studenta, czy studentki? Wedlug niej przejawilam odchylenie od normy, gdyz w czasie kiedy inni poznawali alfabet, ja mialam siedziec i uczyc sie go od poczatku? Podziekowalam pani, gdyz wolalam uczyc sie w tym momencie do wazniejszych kolokwiow.

Dewiacje, perwersje – wszystko jest ok, ale moze ktos brzydzi sie odbytami, albo genitaliami obcych. Z drugiej strony, bo medal ma dwie, „indywidua” tak przezywaja zaspokojenie podstawowego freudowskiego popedu? Pojawienie sie omawianych stron internetowych umozliwia przynajmniej podzielenie sie z innymi, nawet z najbardziej „zlozona” forma sposobu zaspakajania owego popedu, bez wzgledu na to, czy tego chcesz, czy nie. Inernet jest dla wszystkich. Zapewne tez „idywidua” znajduja sie wzajemnie. A dlaczego nie? Aby nikogo nie ranic i uwazac na dzieci. A tak by sie chcialo poznac kogos „normalnego”… Udalo mi sie to, ale na Badoo! Tutaj jednak rowniez nie brakuje „indywiduow”, tym razem nazywajacych sie stuprocentowymi hetero.

16.08.16 

O tym, ze jest cos nie tak ciezko doswaiadczylam u progu szkoly podstawowej w latach 80-tych. Do tego momentu przekonana bylam, ze jestem dziewczynka. Zacofanie, ciemnota, gleboka pegeerowska prowincja i mala dziewczynka w chlopiecym cialku. Od poczatku bawilam sie lalkami, chcialam byc kopciuszkiem, krolewna sniezka, nienawidzilam dzinsowych spodni, przebieralam sie w ciuchy mojej mamy, ubieralam jej buty, malowalam cieniami i szminkowalam jej szminka. Kochalam pierscionki, wachlarze i kolczyki. Nigdy nie gralam w pilke i do dzisiaj nie wiem o co w tej grze chodzi 😉 Moimi przyjaciolkami byly od zawsze przede wszystkim dziewczyny i z ta grupa sie identyfikowalam.

W kosciele siadalam w lawkach dla dziewczynek. I zaczelo sie przesladowanie. Wysmiewanie w rodzinie, w szkole, w kosciele. Wyzwiska: zboczeniec, babochlop, pedal, odmieniec. Odebrano mi najpiekniejsze lata mojego zycia. Ale musialam zyc dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.